wtorek, 6 lutego 2018

Kompleksowa pielęgnacja dłoni i paznokci,a wszystko dzięki marce Orphica.

Heeej!

Zapewne każda kobieta wie, co jest jej wizytówką. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze spotykając jakąkolwiek kobietę patrzę na jej włosy oraz na jej dłonie i paznokcie. Według mnie każda kobieta - nawet przeciętnej urody, mająca zadbane dłonie i paznokcie oraz piękne włosy jest atrakcyjniejsza po stokroć od kobiety, która jest cudownie ubrana, ma piękny makijaż, a przy tym obgryzione paznokcie, lub z odpryskami lakieru czy też tłuste włosy. Nie wymagam manicure - ważne, by dłonie były czyste, ani gwiazdorskich fryzur - czysta i pachnąca kobieta to piękna i zadbana kobieta. Takie jest moje zdanie. 

Jeśli już o dłoniach i paznokciach mowa pokażę Wam tutaj trzy produkty, które pomogą Wam zadbać o naturalne piękno. 

Marka Orphica zaskoczyła po raz kolejny - tym razem skupiła się na produktach ukierunkowanych do konkretnej partii ciała. W zestawie mamy peeling do dłoni, krem do dłoni oraz odżywkę do skórek i paznokci. 

TOUCH KREM DO RĄK – 100 ML

WEDLE PRODUCENTA:

Dłonie wymagają kompleksowej pielęgnacji, ponieważ każdego dnia narażane są na działanie czynników zewnętrznych. Bakterie, szkodliwe substancje, a w zimie niskie temperatury przyczyniają się do powstawania mikrourazów, pękania skóry, nadmiernego złuszczania naskórka oraz utraty elastyczności. Aby zapomnieć o szorstkiej skórze i odpowiednio zatroszczyć się o wygląd rąk, marka ORPHICA stworzyła linię TOUCH, czyli regeneracyjno-pielęgnacyjną terapię na dłonie.

TOUCH krem do rąk z formułą Intensive Moisture Therapy sprawia, że skóra dłoni jest intensywnie zregenerowana, bardziej elastyczna i napięta, a na jej powierzchni tworzy się niewidzialna warstwa ochronna, która wiąże wodę. Naturalne składniki kremu nawilżają suchą i podrażnioną skórę, przyspieszają proces jej regeneracji, wygładzają zmarszczki na dłoniach, a dodatkowo mają działanie odżywcze oraz antyoksydacyjne. Produkt został przebadany dermatologicznie.

MOJA OPINIA:


Krem to pierwszy produkt, jakiemu przyjrzymy się bliżej. W miękkiej tubie o minimalistycznym wyglądzie znajdziemy aż 100 ml produktu, który będziemy używać przez długi okres czasu. Krem do rąk bardziej nazwałabym lotionem/balsamem, gdyż jego konsystencja jest lekka, bardzo przyjemna, nie za gęsta i niezbyt ciężka. Produktu wystarczy większa kropla, by bez problemu pokryć nim całe dłonie. 

Krem ma przepiękny zapach - jak większość produktów marki, są do siebie bardzo zbliżone. Uprzyjemnia to użytkowanie i dłonie chciałoby się wąchać i wąchać. Krem jest bardzo przyjemny w użytkowaniu, idealnie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. 

Odczuć można niemal natychmiastowo ukojenie, a także widać, jak skóra pije krem jak esencję. Testowałam wiele kremów, ale ten jest wyjątkowo świetny. Pięknie pachnie, ma lekką i przyjemną konsystencję, błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia na powierzchni lepkiej warstwy, a otoczkę pielęgnującą delikatną skórę dłoni. 

Krem jest niesamowicie wydajny - stosuję już ponad dwa miesiące i jest jeszcze sporo produktu. Cieszy mnie ten fakt, bo przyznaję - nie chciałabym się z nim za szybko rozstawać!
Lekka, a bardzo bogata formuła sprawia, że  dłonie przy regularnym stosowaniu są niesamowicie gładkie, mięciutkie, odżywione i wyglądają kilka lat młodziej. Tak, tak - na dłoniach widać szybciej upływ lat, niżeli na twarzy. Każde wysuszenie, spękanie skóry sprawia, że mimo młodego wieku - dłonie mamy jak u wiekowej kobiety. Nie bez powodu mówi się, że dłonie są wizytówką kobiety. 

Krem ma działanie opóźniające starzenie, koi i nawilża, a także napina skórę i poprawia jej elastyczność. Jak dla mnie - numer 1 wśród kremów do rąk na chwilę obecną. 



TOUCH PEELING DO RĄK – 100 ML

WEDLE PRODUCENTA:

Skóra na dłoniach bardzo często bywa wrażliwa i szybko ulega podrażnieniom. Szorstkie, napięte i zaczerwienione dłonie z przebarwieniami nie wyglądają estetycznie. Aby temu zapobiec, marka ORPHICA stworzyła linię TOUCH, czyli regeneracyjno-pielęgnacyjną terapię na dłonie.

Codzienne stosowanie delikatnego peelingu do rąk z linii TOUCH z formułą Oil & Vitamin Therapy sprawia, że skóra dłoni jest głęboko nawilżona i odpowiednio zmiękczona, a na jej powierzchni tworzy się niewidzialna warstwa ochronna, która wiąże wodę. Peeling zawiera naturalną substancję ścierną z nasion żurawiny, która pomaga pozbyć się martwego naskórka, odżywia oraz działa uelastyczniająco na suchą, podrażnioną skórę, nadając jej uczucie gładkości. Peeling TOUCH wygładza zmarszczki na dłoniach, a dodatkowo przyspiesza regenerację naskórka, zapobiegając jego wysuszeniu. Produkt został przebadany dermatologicznie.

Aby zapewnić sobie kompleksową pielęgnację, zaraz po użyciu peelingu do rąk TOUCH zastosuj krem do rąk z tej samej linii, który będzie uzupełnieniem regeneracyjno-pielęgnacyjnej terapii na dłonie.


MOJA OPINIA:


Peeling ma takie same opakowanie i tą samą pojemność. Wystarczy wycisnąć odpowiednią ilość produktu przez otwór umieszczony na dole opakowania. 

Seria TOUCH ma tą samą nutę zapachową, stąd też nie będzie zdziwieniem jak napiszę, że peeling pachnie tak samo :) 

Peeling ma kremową konsystencję, w której zanurzone są zmielone nasiona żurawiny. Peeling działa niesamowicie delikatnie, ale bardzo skutecznie. Wystarczy delikatny masaż, trwający kilka minut, aby odkryć zupełnie nową skórę na dłoniach. 

Co ten peeling robi - musicie go wypróbować. Kiedyś miałam okazję wypróbować produkty do rąk marki  Peggy Sage i stwierdziłam, że w życiu nie używałam lepszych produktów. Po kilku latach znalazłam swoje hity i są to produkty marki Orphica. 

Dłonie są niesamowicie gładkie, mięciutkie i delikatne w dotyku. Skóra staje się napięta, oczyszczona i pozbawiona zrogowaceń. Stary naskórek, suche miejsca, spierzchnięta skóra - zapomnijcie o tym. 

Peeling jest równie wydajny co krem, jednak wiadomo - z uwagi na cel użytkowania skończy się zdecydowanie szybciej. Tutaj należy użyć nieco większą ilość, ale nadal uważam, że nie trzeba produktu nakładać nie wiadomo ile. Przy regularnym stosowaniu wystarczy kropla - gdy potrzeba nam zabiegu SPA dla dłoni - lepiej użyć więcej. Jedno jest pewne - peeling pomoże pozbyć się suchego, zniszczonego naskórka, a odkryje piękne, młode, zdrowe i wypielęgnowane dłonie.




TOUCH ODŻYWKA DO PAZNOKCI I SKÓREK – 15 ML

WEDLE PRODUCENTA:

Zadbane dłonie oraz wypielęgnowane paznokcie to nasza wizytówka. Niestety, piękne, zdrowe i silne płytki paznokciowe bywają niekiedy tylko marzeniem. Paznokcie często są słabe i łamliwe, a skórki wokół nich zadzierają się i przesuszają. Aby temu zapobiec, marka ORPHICA stworzyła linię TOUCH, czyli regeneracyjno-pielęgnacyjną terapię na dłonie.

TOUCH odżywka po paznokci i skórek z formułą Deep Regeneration Therapy sprawia, że nawet suche i zniszczone stylizacją oraz zabiegami chemicznymi paznokcie są wzmocnione, zregenerowane oraz odpowiednio nawilżone. Naturalne składniki odżywki zmiękczają oraz pielęgnują suche skórki, dodają blasku i zapobiegają rozdwajaniu się paznokci, przez co są bardziej odporne na działanie czynników zewnętrznych. Produkt został przebadany dermatologicznie.


MOJA OPINIA:

Ostatni produkt, który miałam okazję poznać bliżej, czyli odżywka do skórek i paznokci. Do tej pory moim ulubieńcem w tej kategorii był produkt marki Evree. 

Odżywka umieszczona w wąskiej, niewielkiej tubce z wygodnym aplikatorem w postacie pędzelka. Po oczyszczeniu i osuszeniu dłoni - aplikujemy produkt na paznokcie i skórki, znajdujące się wokół. Zawsze przy tego typu produktach masuję paznokcie i wcieram produkt do całkowitego wchłonięcia. Można dłonie po tym zabiegu umyć, ale ja tego nie robiłam. 

Stosowałam produkt na wieczór, przez co przez noc odżywka miała szansę zadziałać lepiej.
Przy regularnym stosowaniu zauważyłam zdecydowaną poprawę kondycji paznokci, a skórki były nawilżone - nie odstawały jak strach na wróble. 

Paznokcie stały się twarde, mocniejsze i ujednolicony został koloryt płytki - bez przebarwień i pęknięć. 

Skórki zostały zregenerowane, zmiękczone i elastyczne. Płytka odbudowana, nawilżona i wygładzona. Paznokcie stały się bardziej wytrzymałe na uszkodzenia, nie rozdwajają się i nie łamią tak łatwo. 

Kolejny produkt, który uzupełnia kompleksową pielęgnację i dba o to, by dłonie były piękne, zadbane, nawilżone i młodo wyglądały. 

Całe trio to moje must have - w sezonie zimowym to zbawienie dla naszej wrażliwej i podatnej na mikro-urazy skóry dłoni. Tak niewiele potrzeba, by dłonie wyglądały perfekcyjnie i zawsze młodo. Z czystym sumieniem polecam i potwierdzam, że marka Orphica nie zawiodła mnie jeszcze i z każdą kolejną serią produktów zachwyca bardziej. 






Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 lutego 2018

WZMACNIAJĄCY MICELARNY SZAMPON NIVEA Z LILIĄ WODNĄ - RECENZJA.

Heeej!

Ostatnio był olejek do ciała, dzisiaj przyszła pora na szampon micelarny. 

Micelarny szampon to dla mnie zupełna nowość i tym bardziej ucieszyłam się, że będę miała możliwość wypróbowania go na własnej głowie.

Moja skóra głowy jest stosunkowo wrażliwa - łatwo ją podrażnić, robi się czerwona, swędząca i sypie się z niej. Dlatego muszę być ostrożna przy wyborze produktów. Kiedyś używałam co popadnie - im bardziej pachnące szampony tym większą miałam przyjemność. Od kilku lat - szampony niegdyś ulubione stały się przez moją skórę głowy i włosy znienawidzone. A niestety swędząca głowa to nic przyjemnego - zwłaszcza, że masz czystą, a drapiesz jak opętana. Miałam tak raz po szamponie Syoss - nigdy więcej. Mało skóry z głowy nie zdrapałam, aż podrażniłam do krwi niemalże. Tak więc wrażliwcom odradzam!


WZMACNIAJĄCY MICELARNY SZAMPON NIVEA Z LILIĄ WODNĄ - DO WŁOSÓW ŁAMLIWYCH I WRAŻLIWEJ SKÓRY GŁOWY


WEDLE PRODUCENTA:

Jeśli masz delikatne włosy i wrażliwą skórę głowy, sięgnij po Wzmacniający Micelarny Szampon NIVEA wzbogacony o lilię wodną, przeznaczony do włosów łamliwych i wrażliwej skóry głowy. Zapewnij sobie głębokie oczyszczenie włosów i skóry głowy, jednocześnie wzmacniając je i poprawiając ich elastyczność. Twoja skóra nie zostanie podrażniona nawet przy codziennym myciu, ponieważ łagodna formuła szamponu chroni jej naturalne pH. Szampon nie zawiera silikonów, parabenów i barwników, a jego odprężający liliowy zapach rozpieści Twoje zmysły. Ciesz się jego delikatną pielęgnacją i zauważalnie mocnymi włosami na co dzień!

Wzmacniający Micelarny Szampon NIVEA® wzbogacony o lilię wodną: - bardzo łagodnie oczyszcza nie podrażniając skóry głowy - wzmacnia włosy by były bardziej elastyczne - chroni naturalne pH skóry głowy - zauważalnie gładkie i mocne włosy - ochrona naturalnego pH skóry głowy.

Formuła micelarna łagodnie i głęboko oczyszcza włosy oraz skórę głowy
Nie zawiera silikonów, parabenów i barników
Bardzo łagodnie oczyszcza i wzmacnia włosy
Wzbogacony o lilię wodną
Chroni naturalne pH skóry głowy

SKŁADNIKI:

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Nymphaea Odorata Root Extract, Lanolin Alcohol (Eucerit®), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Glyceryl Glucoside, Panthenol, Polyquaternium-10, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Citric Acid, Sodium Benzoate, Propylene Glycol, Citronellol, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol



MOJA OPINIA:


Szampon zamknięty jest w plastikowej butli o pojemności 400ml. Dzięki takiemu rozwiązaniu dokładnie widzimy, kiedy produkt się kończy i możemy czym prędzej uzupełnić braki. 
Szampon ma żelową konsystencję, która bezproblemowo wydobywa się z otworu na górze butelki. 
Ma piękny kwiatowy zapach, który uprzyjemnia użytkowanie, a także utrzymuje się na włosach kilka ładnych godzin.
Szampon dobrze się pieni, jest bardzo wydajny, ponieważ już niewielka jego ilość wystarcza do dokładnego umycia średniej długości włosy. 

Szampon dokładnie oczyszcza, a przy tym jest delikatny dla skóry głowy. Nie podrażnia, nie powoduje swędzenia, czy pieczenia. 
Bardzo dokładnie usuwa zanieczyszczenia, a także świetnie radzi sobie z olejami.

Włosy są sypkie, lejące i miękkie w dotyku, otulone przyjemnym zapachem. Włosy są błyszczące, po wysuszeniu pięknie wyglądają. 

Mimo mojej wrażliwej skóry głowy nie zauważyłam, aby pojawiło się jakiekolwiek podrażnienie, czy zaczerwienienie. Moje włosy i skóra głowy polubiły się z tym produktem i polecam Wam go wypróbować. 

Ja mam wersję wzmacniającą, a dla chętnych jest jeszcze wersja głęboko oczyszczająca, która zbiera równie pochlebne opinie.

Ja jestem na tak, a Wy? Znacie ten szampon, bo marka z pewnością nie jest Wam obca :)
Piszcie koniecznie w komentarzach :)


Czytaj dalej »

niedziela, 4 lutego 2018

Zielona herbata i ochrona przed zanieczyszczeniami, czyli odpowiedź marki Bielenda na panujące warunki podczas zimy.

Heeeej!!

O mojej sympatii do marki Bielenda nie muszę już chyba nikomu wspominać, bo szczerze mówiąc większość produktów, które miałam okazję używać sprawdziły się u mnie świetnie. W mojej łazience przeważa pielęgnacja Bielendy. Uwielbiam produkty do twarzy, produkty do ciała, do opalania, czy też produkty do paznokci. 
Jeśli coś mi się nie sprawdza z różnych przyczyn - otwarcie o tym mówię. Ostatnią serią, jaką miałam okazję używać była linia Carbo Detox, o której możecie przeczytać na blogu TUTAJ

Tym razem mojej ocenie poddana zostanie linią Zielona Herbata do cery mieszanej jako odpowiedź na zanieczyszczone powietrze i niesprzyjające warunki pogodowe. Czy seria spisała się na mojej skórze? O tym dowiecie się poniżej :)


HYDROLAT 3w1 ZIELONA HERBATA


WEDLE PRODUCENTA:

HYDROLAT w sposób łagodny wykańcza proces oczyszczania i odświeżania naskórka, przywraca mu komfort i równowagę. Hydrolat zwęża pory, nawilża i rozświetla.

Preparat przeznaczony jest do codziennego tonizowania i pielęgnacji cery mieszanej. Pozwala uniknąć przesuszenia. Jest delikatny i łagodny.

Podstawowym aktywnym składnikiem hydrolatu jest WODA KWIATOWA powstała w procesie destylacji świeżych LIŚCI ZIELONEJ HERBATY parą wodną. Zawiera ona cenne substancje roślinne rozpuszczalne w wodzie. Hydrolat ma nieocenione właściwości pielęgnacyjne. Jest bezalkoholowy i delikatny, a jednocześnie ma pH zbliżone do naturalnego pH skóry. To idealny sposób na odświeżenie naskórka przy zminimalizowaniu ryzyka podrażnień.

Wzbogacenie formuły o OLEJEK HERBACIANY, seboregulującą antytrądzikową AZELOGLICYNĘ i KOMPLEKS o działaniu ANTI-OX i ANTI-POLLUTION, podnosi jakość pielęgnacyjną produktu, dostarcza skórze ważnych i łatwo przyswajalnych składników mineralnych oraz poprawia jej kondycję.

Poza funkcją pielęgnującą i kondycjonującą, produkt stanowi swoistą „tarczę” przeciw zanieczyszczeniom powietrza i niekorzystnym wpływem środowiska. Dzięki zawartości BIOPOLIMERU w znacznym stopniu ogranicza przenikanie pyłów zawieszonych PM 2,5 w głąb naskórka i ogranicza ich destrukcyjne działanie. Pozwala to utrzymać naskórek w dobrej kondycji, spowalnia procesy starzeniowe w nim zachodzące i czyni go silniejszym.

Działa tonizująco, lekko ściągająco, antyoksydacyjnie i łagodząco, usuwa nadmiar sebum, zapewnia skórze miękkość i uczucie komfortu.

Pojemność 200 ml



MOJA OPINIA:

Na wstępie wspomnieć muszę o przyjemnym, kwaskowo - słodkim zapachu. Uprzyjemnia to użytkowanie i chęć sięgnięcia po produkt jest silniejsza :) 

Hydrolat idealnie nadaje się do przemywania skóry po jej uprzednim oczyszczeniu, dzięki czemu skóra jest ukojona, odświeżona i nawilżona. Doskonale sprawdza się też w roli toniku - do oczyszczania skóry po nocy z nadmiaru sebum. Czuć lekkie ściągnięcie, ale mija po chwili. 
Produkt jest na tyle uniwersalny, że można nim też odświeżyć buzię po maseczkach, albo też użyć ją do maseczki.

Tego typu produkty często dodaję do maseczek algowych lub glinek jako nośnik. Dzięki temu maseczki są wzbogacone o dodatkowe składniki odżywcze, które mają szansę dogłębniej zadziałać w takich połączeniach. 

Samo opakowanie jest niezłe, jeśli zależy nam na korzystaniu z produktu jako toniku, hydrolatu czy dodatku do maseczek. Jeśli natomiast zachciałoby nam się skorzystać z produktu w roli mgiełki czy esencji - tutaj niezbędny wydałby się atomizer, który równomiernie rozprowadziłby produkt w postaci mgiełki na twarz. Warto byłoby wprowadzić takie opakowanie przy tego typu produktach. 

Hydrolat nie pozostawia na twarzy długotrwałego uczucia ściągnięcia, twarz nie klei się, nie jest podrażniona. Wręcz odnoszę wrażenie, że produkt świetnie koi i łagodzi lekkie podrażnienia. 

Produkt jest bardzo wydajny, ale przez obecną formę dozownika może zużywać się w szybszym tempie, aniżeli, gdyby był z atomizerem. 



ESENCJA W PERŁACH ZIELONA HERBATA


WEDLE PRODUCENTA:

Żelowo-perłowa esencja w perłach o właściwościach aktywnego serum, to idealny sposób na uzupełnienie codziennej pielęgnacji cery mieszanej i tłustej.

Receptura została wzbogacona o wyjątkowe składniki: biopolimer o działaniu anti-pollution, antybakteryjny olejek z drzewa herbacianego, rozjaśniającą wit. B3, seboregulującą azeloglicynę oraz tonizującą wodę kwiatową z liści zielonej herbaty. Taka kompozycja zapewni kompleksową pielęgnację cery mieszanej: ogranicza powstawanie zmian trądzikowych oraz widoczność porów, reguluje wydzielanie sebum, nawilża, odżywia i regeneruje naskórek.  Cera odzyskuje blask i promienność.


Pojemność 30 g


MOJA OPINIA:

Z taką formułą miałam już do czynienia przy okazji stosowania baz do makijażu w perełkach. Identyczne opakowania miały za zadanie podczas dozowania rozbijać perełki i na dłoń wydobywała się perłowa, lekka i żelowa konsystencja. 

W przypadku tej esencji sprawa wygląda identycznie. Zasysane przez pompkę perełki zmieniają się w żelową formułę, którą nakładamy na twarz. 

Produkt jak hydrolat bardzo ładnie pachnie, jest to subtelny, świeży zapach, uprzyjemniający korzystanie z produktu. 

Esencja jest idealna pod makijaż, świetnie sprawdza się solo zarówno w dzień, jak i stosowana na noc. Błyskawicznie się wchłanie, pozostawiając skórę gładką, miłą w dotyku i odświeżoną. Czuć taką przyjemną powłoczkę, otulającą twarz. 

Skóra nie jest klejąca, nie jest też ściągnięta. Bardzo łatwo się rozprowadza, jest wydajna - wystarczy jedna, dwie pompki, by pokryć kosmetykiem całą powierzchnię twarzy. 

Skóra jest nawilżona, gładka i promienna, ale przy tym wydzielane sebum jest jakby nieco zmniejszone. Skóra nie błyszczy się przesadnie, wygląda zdrowo i młodo. 

Idealny produkt do stosowania po dokładnym oczyszczeniu twarzy - jako produkt bazowy pod krem na noc i krem pod oczy. Wzbogaca z całą pewnością działanie produktu. 


MASECZKA PEEL-OFF ZIELONA HERBATA



WEDLE PRODUCENTA:

Maseczka typu PEEL-OFF przeznaczona do pielęgnacji cery mieszanej , ze skłonnością do błyszczenia, niedoskonałości i przebarwień. Zawiera niezwykle efektywne połączenie skutecznych składników pielęgnujących: antybakteryjnego olejku herbacianego, odmładzającej witaminy E oraz regenerującej witaminy B3.

Wyjątkowo wygodna w użyciu formuła PEEL-OFF nie obciąża skóry, świetnie się rozprowadza, szybko zastyga, tworząc przezroczystą powłokę w kolorze zielonej herbaty, łatwą do ściągnięcia, dającą wizualną poprawę wyglądu naskórka, przy jednoczesnym uczuciu nawilżenia i odświeżenia.

Maseczka nie brudzi rąk, a jej zdejmowanie jest bardzo proste i nie pozostawia na skórze resztek kosmetyku.

Maseczka rozjaśnia przebarwienia, matuje, ściąga pory i zmniejsza ich widoczność, nawilża i wygładza, zmniejsza występowanie zmian trądzikowych, sprzyja znacznej poprawie wyglądu i kondycji naskórka.

Po usunięciu maseczki odkryjesz prawdziwie piękną cerę. Maseczka bowiem poprzez swoją formułę PEEL-OFF wspomaga usuwanie zanieczyszczeń i martwego naskórka, wygładza i odświeża. Ma właściwości lekko rozjaśniające skórę i hamujące efekty starzenia.

Idealnie gładki, odświeżony i nawilżony naskórek, zmiany trądzikowe złagodzone, skóra rozjaśniona i rozświetlona.


Pojemność 2 x 5 g


MOJA OPINIA:

Od lat moją obsesją były maseczki typu peel-off lub algowe. Nie jestem zwolenniczką zmywania maseczek - chyba, że są to maseczki glinkowe (tutaj mi to nie przeszkadza, bo działaniem rekompensują proces zmywania), zdecydowanie preferuję nałożenie i po 15 minutach ściągniecie w całości z twarzy. Oczywiście maseczki algowe są o tyle łagodniejsze w działaniu, że schodzą lekką ręką, a te peel-off czasem razem z maleńkimi włoskami z twarzy powodując straszny dyskomfort i ból. 

Maseczka Bielendy to rodzaj peel-off, czyli zastygająca, żelowa formuła, która w przypadku trzymania zbyt długo depiluję twarz, a zbyt krótko może rozmazywać się w dłoni. 

Nie ukrywam - jestem ostrożna, ale nic nie poradzę na to, że lubię takie formuły. Jaka by nie była peel-off zawsze się nią zachwycam :)

Tutaj świeży zapach uprzyjemnia aplikację. Łatwo się ją nakłada, wystarczy odczekać 15 minut, aby zdjąć ją w jednej postaci. 

Maseczka (co nikogo nie zdziwi) bardzo dobrze się u mnie spisała. Dobrze zastygła, ale mimo wszystko nie czułam się jak podczas depilacji - fakt, przy krawędziach twarzy czuć będzie zawsze lekki opór, ale mi to nie przeszkadza. Maseczka PILATEN ściągana nawet z nosa powodowała, że łzy stały w oczach. To był dopiero hard core! 

Skóra widocznie oczyszczona, zmatowiona i wygładzona, wręcz jak pupa niemowlaka. Zrogowaciały naskórek usunięty, pory oczyszczone w zadowalającym stopniu. Cera stała się rozświetlona i wygładzona. Czego chcieć więcej? 


REGULUJĄCY KREM NA NOC ZIELONA HERBATA




WEDLE PRODUCENTA:

Preparat w formie bogatego w składniki aktywne kremu, przeznaczonego do pielęgnacji cery mieszanej, ze skłonnością do błyszczenia, niedoskonałości i przebarwień.

Krem poprawia elastyczność skóry i nawilżenie, dając efekt miękkości i wygładzenia naskórka. Wyjątkowa BOGATA FORMUŁA nie obciąża skóry, dobrze się rozprowadza i wchłania, pozostawiając uczucie nawilżenia i odżywienia. Krem daje efekt wyjątkowej miękkości i poprawy kondycji naskórka. Jest idealny zarówno do samodzielnego stosowania jak i aplikowany na Serum ZIELONA HERBATA. Razem z pozostałymi kosmetykami z linii ZIELONA HERBATA krem w przyjazny i przyjemny sposób dba o cerę problematyczną.

Zawiera niezwykle efektywne połączenie skutecznych składników pielęgnujących: antybakteryjnego olejku herbacianego, kompleksu ANTI-OX o działaniu przeciwstarzeniowym oraz przeciwtrądzikowej azeloglicyny. Krem reguluje wydzielanie sebum, ogranicza powstawanie zmian trądzikowych, działa przeciwzaskórnikowo, przywraca skórze równowagę, rozjaśnia przebarwienia, odnawia naskórek, ściąga pory i zmniejsza ich widoczność, nawilża i wygładza, zmniejsza występowanie zmian trądzikowych, sprzyja znacznej poprawie wyglądu i kondycji naskórka.

Idealnie miękki i nawilżony naskórek, powstawanie zmian trądzikowych ograniczone, przebarwienia rozjaśnione – BEZ KLEJENIA I NIEPRZYJEMNEJ CIĘŻKOŚCI.

Pojemność 50 ml


MOJA OPINIA:


Ostatnim produktem jest krem regulujący na noc. Charakterystyczne opakowania dla kremów Bielendy - szklany słoiczek, w kartonowym pudełeczku. Słoik o pojemności 50 ml wyposażony dodatkowo w zabezpieczające sreberko, które chroni krem przed paluchami osób trzecich. 

Krem na noc ma dosyć bogatą, ale przy tym przyjemną i lekką konsystencję, która błyskawicznie wchłania się w skórę. Po nałożeniu czuć wyraźnie obecność kremu na twarzy, ale nie jest to lepiąca, nieprzyjemna warstwa ,a otoczka otulająca twarz, odświeżając ją jednocześnie.

Jako, że seria przeznaczona jest do cery mieszanej - korzystał z produktów także mój narzeczony. Krem powodował ukojenie skóry po oczyszczeniu, twarz nie błyszczała się a dodatkowo zauważalne było lekkie zmatowienie. Krem znacznie poprawił wygląd skóry, a przy tym zmniejzył widoczność porów, sprawił, że niedoskonałości zmniejszyły się, a i nie pojawiały się nowe tak szybko, jak przed stosowaniem tej serii. 

Cera jakby oczyściła się ze wszelkich zanieczyszczeń i zaskórników, poprawiając ogólną kondycję skóry. Twarz jest odnowiona, promienna, oczyszczona, a przy tym złagodzone są wszelkie pojawiające się niedoskonałości i zmniejszona jest tym samym ich widoczność. 

Krem w moim przypadku stosowałam wówczas, gdy widziałam na cerze nieproszonych gości. Cała seria sprawiała, że ranki szybciej się goiły, zaczerwienienia znikały, a skóra nie była przy tym zmęczona. 

Wg mnie seria świetnie sprawdzi się u osób borykających się z niedoskonałościami, rozszerzonymi porami i nadmierną ilością sebum. Linia produktów z zieloną herbatą koi, łagodzi, a przy tym odświeża, tonizuje, łagodzi podrażnienia. Niedoskonałości są zminimalizowane, a skóra zregenerowana i przywrócona zostaje jej równowaga.



Czytaj dalej »

wtorek, 23 stycznia 2018

Suchy olejek Nivea - jak się sprawdza i jak go stosować.

Heeej!

Jest zima, jest sucha skóra - potrzeba nawilżenia. I tak oto z ratunkiem przychodzi Nivea i jej Suchy Olejek. Jednak czy on pomoże? O tym poniżej. 

Markę Nivea znam od dawna, bardzo dobrze ją wspominam z czasów młodości - ich niezawodny niegdyś krem nadawał się do wszystkiego - na obtarte kolana, na spierzchnięte usta, na poparzenia słoneczne - dosłownie ideał. 

Potem pojawiły się te wszystkie silikony, SLS-y, parabeny itp. Tak oto człowiek stwierdził, czym ja się smarowałam - jak to takie tłuste, nie wchłania się i tak dalej. To jest tak jak w filmiku, który niedawno obejrzałam na temat dzieciństwa z dawnych lat (które ja pamiętam i w pełni się z tym zgadzam). 

- kiedyś nie było telefonów, komputerów  a dzieci potrafiły się bawić spędzając czas na podwórku, grając w gumę, w podchody, króla skoczków czy listonosza (pamiętacie to?)

- kiedyś nie było uczuleń na pyłki, na laktozę, na gluten (dzieci jadły wszystko i były zdrowe jak rydze - ja w dzieciństwie nie chorowałam prawie wcale, jedynie te choroby zakaźne typu różyczka, świnka itd.)

- kiedyś dzieci się przewracały, wracały poobijane, poobcierane, niejednokrotnie połamane, ale to była tylko oznaka dobrej (czasem za bardzo) zabawy

- kiedyś dzieci biegały boso po deszczu, jadły piasek z piaskownicy, czy śnieg, nikt nie chorował, nie latał zaraz po antybiotyki - teraz na dzieci się chucha, dmucha, a i tak w rezultacie antybiotyk

- kiedyś dzieciak coś przeskrobał, dostał ścierką przez głowę, siadał do kąta i kara - teraz nie, bo w domu się znęcają nad dzieckiem, trzeba do psychologa

- nie było takiej ilości kosmetyków tylko Bambino, szampon z pokrzywy czy właśnie Nivea, teraz nie sposób się w tym wszystkim połapać

Tak na serio - czy kiedyś nie było łatwiej? W dobie tej całej technologii, komputeryzacji i kosmetologii wszyscy zatracają się pomału nie pamiętając o tym co ważne. Ot taka mała refleksja mnie naszła, ale przyznajcie nie jest tak? Chętnie wróciłabym to tych beztroskich, pięknych chwil - nie zmieniając w nich ani jednego fragmentu. 

Ale do sedna - krem Nivea był dobry na wszystko, na każdą bolączkę (dobre na obtarcia były liście babki swoja drogą - pamiętacie? ). Teraz jedni go lubią, inni omijają z daleka. Ja jednak do kremu mam sentyment, bo był u mnie w domu zawsze ;)

A teraz przyszło mi być w gronie Przyjaciółek Nivea, co mnie niezmiernie cieszy, bo mam okazję trochę powrócić do wspomnień, ale i poznawać nowości wypuszczane na rynek przez markę. 

Suchy olejek Nivea oczami producenta:

Poczuj jak Twoja sucha skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza przez 24h+. • NIVEA® Intensywnie odżywczy olejek do ciała ma innowacyjną FORMUŁĘ SUCHEGO OLEJKU z drogocennym olejkiem migdałowym. • Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Sprawia, że skóra staje się promienna i gładka niczym jedwab - już po 1 zastosowaniu!

Sprawia, że skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza

Zapewnia intensywne, 24-godzinne nawilżenie i odżywienie

Szybko się wchłania, nie pozstawiając tłustego filmu na skórze

Nie zawiera parabenów ani olejów mineralnych

Zawiera drogocenny olejek migdałowy




Suchy olejek Nivea według mnie:

Olejek znajduje się plastikowej butelce o pojemności 200ml. Jest transparentny, przez co na bieżąco kontrolujemy zużycie. Sam olejek jest bezbarwny - tylko butelka jest w odcieniu niebieskim, charakterystycznym dla marki. 

Butelka według mnie powinna być wyposażona w pompkę lub dyfuzor, dzięki czemu łatwiej byłoby dozować odpowiednio ilość produktu. Wolę takie rozwiązania przy płynnych produktach, aniżeli takie małe otwory, które dozują produkt równie ostrożnie, ale rozlewać się może wkoło. 

Zapach charakterystyczny dla marki - delikatny, pudrowy, przyjemny dla nosa. Konsystencja olejku jest płynna, lekko tłusta. 
Po dokładnym rozprowadzeniu na skórze widocznie czuć otoczkę, która otula ciało, jednak nie jest to warstwa nieprzyjemna, tłusta, czy lepiąca w dotyku. Skóra jest przyjemnie miękka, nawilżona i gładka, a na początku lekko śliska. 

Mo użyciu można śmiało się ubierać - wystarczy odczekać kilka chwil, by produkt ładnie się wchłonął. Oczywiście musimy tutaj dozować go z rozwagą, większa ilość produktu sprawi, że skóra będzie tłusta i produkt długo będzie się wchłaniał. 

Rozważnie i z głową, a będziemy cieszyć się z przyjemnie gładkiej w dotyku, nawilżonej skóry. Idealnie nadaje się do stosowania tuż po kąpieli - na jeszcze wilgotną skórę, wtedy efekt nawilżenie jest zdecydowanie bardziej zauważalny, jak i na skórę suchą, gdy tylko odczuwamy potrzebę użycia produktu nawilżającego. 

Olejek łagodzi podrażnienia - nie czułam dyskomfortu podczas stosowania na świeżo wydepilowane nogi,a wręcz lekkie ukojenie. 

Olejek w moim przypadku spisał się bardzo dobrze i wiem, że chętnie do niego wracać będę w przyszłości - chociażby latem, gdzie skóra po opalaniu wymaga szybkiego i skutecznego nawilżenia.

Znacie olejek? Macie wyrobione zdanie na jego temat, czy może pierwszy raz widzicie go na oczy? Koniecznie piszcie w komentarzach :)


Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Przegląd tygodnia #3 - czyli nowości w toaletce a także premiery, których wyczekuję :)

Heeej!

Z lekkim poślizgiem, ale przybywam z szybkim przeglądem tygodnia. 


NAJNOWSZE ZDOBYCZE

Nawiązując do promocji w Sephorze - pokazuję Wam co takiego trafiło w moje ręce i co będzie mi dane używać w najbliższym czasie.

Dajcie koniecznie znać co Wam przypadło do gustu, co sami posiadacie i macie okazję na co dzień używać, a także co kupiłyście na wyprzedażach ostatnimi czasy! Chciałabym, abyście napisały, czy interesują Was recenzje tych produktów, swatche, czy też może makijaże (w wykonaniu totalnej nogi w tej kwestii ;P). W zależności od tego, co będziecie chciały obaczyć obiecuję ustosunkować się do Waszych wypowiedzi i w kolejnych notkach postaram się pokazać co nieco. 

I tak oto mamy: paletkę matowych cieni w wersji mini od TOO FACED Chocolate Chip (jak to pachnie to wiedzą tylko osoby, które ją mają :D ) , mini produkty do ust marki Kat Von D w kolorze Mother of all, rozświetlacz Becca w ładnym szampańskim odcieniu oraz zestaw paletek Zoeva. 

Widziałam na blogach, na Instagramie, że niektóre z Was zaszalały i to bardzooo :) Sama chętnie patrzyłam na te nowości i łupy dorwane w korzystnych cenach. 

Co Was ciekawi najbardziej? Co chciałybyście zobaczyć w pierwszej kolejności? 







Na zdjęciu jest też widoczny mój nowy planner od Paperdot - powiem Wam, że jestem pozytywnie zaskoczona, bo jest inny niż zeszłoroczny. Lżejszy, pewniej trzyma się w ręku i lepiej dopracowany. Jeśli chcecie, abym w osobnym poście opisała go nieco dokładniej lub też przy okazji kolejnego przeglądu tygodnia - dajcie znać, to pomyślę o czym takim dla Was :)

PREMIERY, KTÓRE MNIE ZACIEKAWIŁY

Tak wiem - zapewne wiele z Was napisze, stara a głupia, jak to można czytać, oglądać etc. Nie mniej jednak napiszę Wam o tym, bo może kogoś o zainteresuje, a jak się utworzy ciekawa dyskusja na ten temat - również będę zadowolona :)

Otóż dla tych dziewczyn, które są fankami Grey'a zapewne nie będzie zaskoczeniem lub niespodzianką, że już w lutym, a dokładnie za 18 dni (czyli 9 lutego) odbędzie się premiera długo wyczekiwanego (nie dla wszystkich oczywiście) filmu Nowe Oblicze Grey'a. 




Wiem film zbierał skrajne opinie - od tych najbardziej pozytywnych to tych najgorszych. Powiem tak - jeśli ktoś nie czytał książek, nie do końca zrozumie przekaz filmów i to jest prawdą. Większość osób nie mających do czynienia z książką twierdzi, że facet jest psycholem, lubi się znęcać, gdzie w tym wszystkim uczucia, traktuje kobietę jak przedmiot etc. Też pewnie bym tak myślała, gdyby nie fakt, że cała opowieść ma trochę inny przekaz i jest on trochę bardziej psychologiczny, niż w niektórych opiniach patologiczny.
Jednak - nie będę dyskutować, każdy ma prawo do własnej opinii. 

Ja bardzo polubiłam książki, a filmy są miłym dodatkiem. Dlatego ja należę do osób, które z niecierpliwością czekają na 3 już część i o ile nie podzielili jej na dwie - ostatnią. Wyczekuję i z pewnością nie będę zawiedziona.

Przyznać się - kto czeka jak ja?? 

Druga premiera - wiem, to już trochę odgrzewane kotlety, ale pierwszą wersję widzianą oczami Greya przeczytałam, więc już zamówiłam drugą. A o czym mowa? Premiera będzie 31.01.2018, ale już można zamawiać w cenie niższej online. Ja swoją zamówiłam na stronie merlin.pl  z darmową dostawą do kiosku Ruch-u za około 25 zł.  I szczerze? Ja jestem ciekawa i chętnie wrócę do tej książki raz jeszcze, ale widzianej oczami faceta. Tak tak - jakie to oczy faceta, jak pisała kobieta. Ale przeczytam z przyjemnością - jak będziecie chętni po przeczytaniu napiszę krótką recenzję :)




W tym tygodniku to będzie na tyle - nie chcę Was zanudzać. Zależy mi na tym, by posty były przyjemne i miłe w odbiorze :)

Dajcie koniecznie znać w komentarzach co myślicie o nowościach, czy chcecie swatche a także jak zapatrujecie się na Grey'oholizm :) 

A tymczasem nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam udanego tygodnia i do miłego :)



Czytaj dalej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...